15.12.2024
Kronika z "podziemia"
Awaria prądu
Pracownia nieczynna
Tułam się od początku tygodnia, by
znaleźć gdzieś swoje miejsce. Nie wiem gdzie się podziać, wszędzie ciemno i zimno.
Jak dziwnie, człowiek szybko
przyzwyczaja się do piękna. Do wnętrz
dobrych i ciepłych serc, do takich serc, które przelewają się na wnętrza. Do
myśli pełnych nadziei i spodziewanego sukcesu.
Lecz wszystko mam uBoga!
To dzieło Boga.. Jego miłości,
Jego sensu, On wie po co i dlaczego.
Poniedziałek, wtorek, nie mam dla kogo piec, po co przychodzić do pracowni, regeneruje siły, staram się znaleźć roraty i myśl o dobrym zakończeniu.
Próbuję zatrzymać pędzących w wirtualny świat ludzi. Jak to jest, że nawet jeśli coś tworzymy, w dzisiejszych czasach, to to tworzenie, ma być na rzecz internetu! Tam się dzieje tak wiele. Każdy chce mieć ładną rolkę, fotkę, filmik czy inne atrakcje. Zatapiamy się w wirtualny świat gubiąc rzeczywistość. A to życie, które mamy tu i teraz przemija.. Lecz, to naturalna sytuacja rozwoju naszego świata.. Można się o to zadręczać, żyć na granicy wirtualnej rzeczywistości a jawy , jak w półśnie, nie mogąc znaleźć dla siebie żadnego miejsca. To tak jakby stać na przejściu granicznym jedną nogą tu, a drugą tam.
Przerażenie, jak bardzo wirtualna
musi być rzeczywistość, paraliżuje mnie. Mam ochotę wziąć książkę, wypić kakao,
zaszyć się w jakiś Bieszczadach czy lesie, nie zastanawiając się za bardzo, czy
internet o mnie usłyszy.
Gdy zamknięte drzwi pracowni i
panujący w niej chłód coraz bardziej mnie odstrasza, staram się znaleźć w sobie
inny rodzaj ciepła.
I koncerty i dźwięki i słowa.. To właśnie pielęgnuję w sobie mocą nieskazitelnego zachwytu.. Nie dam się zatrzymać, kiedy we mnie nadzieja powinna płonąć wraz z blaskiem roratnich świec. Tak powinno być! Ale czy tak jest?
Ludzie.. Relacje.. słowa..
To też nie zawsze wychodzi.. jest tyle bólu w każdym z nas.. Szukamy się, nie potrafimy odnaleźć. Pięknie napisać to tylko pierwszy z etapów, który musimy przejść. Potem jest jeszcze całe morze niebezpiecznych wód.. I tak przez całe życie. PIszemy swoje własne powieści, epopeje.. Każdy jest ołówkiem w ręku... każdy trzyma życie, jak kartkę papieru. Blask jej jasności i świeżość.. codziennie od nowa.. Nie musimy ciągnąć za sobą bagaży nie do udźwignięcia..
„Człowiek uczy się cały czas, a i
tak umiera głupi”.
Ta prosta myśl nie jest wcale, aż
tak infantylna i banalna jak mogłoby się wydawać na początku. To myśl
prawdziwa, wyjęta z życia.
Co więcej. Dopiero gdy z pokorą
przyjmiemy naszą niedoskonałość, będziemy mogli kontynuować dalej to co na
razie, wydaje się nie możliwe..
Niech będzie uwielbiona miłość pokory.. w rękach uBogich trzymam wasze serca, dziękując że mi zaufaliście.
Zimna pracownia sprawia wrażenie
być, jak organizm, któremu na chwilę przestało bić serce. To ten moment w
przejściu pomiędzy życiem i śmiercią. Chwila podświadomości, która wciąż oddycha
i echo zasypiających cudów.. To sen o przyszłości.. Gdy chłód teraźniejszości przerasta
mnie. Wiem, że nie ja sama..
Dzisiaj Gaudete!
Niedziela radości.. i kronika wydarta
z szarej codzienności, przewiązana
różową
wstążką.
uBoga
Komentarze
Prześlij komentarz