1.12.2024
Echo ostatnich wydarzeń wciąż rozbrzmiewa. Słońce się do mnie uśmiecha zza okna. Już dwa miesiące pracuję na przyjaźń zaglądających tu promieni. Gdy nikłymi swymi nićmi haftują na płótnie twarzy szlak zimowej zadumy, tej nieśmiałości chcę się oddawać co zdobi świat pigmentem błękitu.
Poniedziałek jest rześki, radosny,
kroki proste, tylko do tego co trzeba, gdy i tak na więcej nie starczy czasu.
Poniedziałek ma dłonie otwarte na
wszystkie marzenia i plany tygodnia.
W poniedziałku ten szeroki kielich
horyzontu nachylam do warg, by skosztować choćby kropelkę. Uczę się nowych
wierszy starych poetów, słucham muzyki ciszy i śpiewu drzew, namalowanych
wierszem w brzuchatych książkach. Te bajki które już znam na pamięć roztulam miękkością
kanapy w kolorze miodu albo musztardy. Odcień zależy od tego czy wolisz słodkie
czy słone śniadanie. Parówki, czy bułeczka z miodem?
Różnorodność świata, zachwyceni i
poruszeń jest tak ogromna! I to wszystko za darmo i offline! Nie trzeba mieć przenośnych kabli i
powerbanka, by się nie wyładować…
Gram zawzięcie na harfie, szykując
się do koncertów i przyglądam się jak przechodzą ludzie, wpław, zanurzeni po szyję
w swoich myślach, kłopotach, obowiązkach.
Czekam niespodzianek i tych spodziewanek
– miłych gości, szukających chwili.
Ja ich nie sprzedaję! One u mnie
rosną, zapylone przez motyle..
Słyszałam, że coraz mniej podobają
się ludziom barwy prawdziwego świata, przez to, że przyzwyczajamy wzrok do filtrów,
ostrości i kontrastu ekranu.
To prawda, że czasem warto mieć przy
sobie takie kredki do kolorowania ( szczególnie jesienią) odrobinę podmokłej
szarugi, jednak może lepiej sięgnąć po te w kartoniku „bambino”, zetrzeć temperówką
odrobinę i rozetrzeć na białej kartce. Potem wziąć jeszcze inny kolor i jeszcze
jeden i jeden.. i tak namalować swój obraz.. Choćby to była abstrakcja najbardziej
niespotykana.. To sztuka twojego umysłu, której pozwoliłeś się wyrazić…
Moje kredki chodzą na dwóch nogach
i mają uśmiechy serdeczne i czułe, choć nie zawsze potrafię je z nich wydobyć.
Te pstrokate żółcie i zielenie,
pomarańcze, to Walentino, Dżamilo i ich starszy brat. Zaglądają do pracowni. Troszkę
nabroili podczas niedzielnego koncertu. Zastanawiam się jak być dla nich..
Ufam, że skoro pracownia powstała akurat w ich sąsiedztwie, na pewno nie stało
się to przez przypadek..
Kiedy już naprawdę wchodzą mi na
głowę i mam dość słyszę.. „Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie!”
Gdzie zatem jak nie do uBogiej ,
mają więc przychodzić?
Myślę o miłości, jej przestrzeni odpowiedzialności
za drugiego człowieka, troski i wytrwałości.. jak to wszystko połączyć? Kochać!
To niesamowite wyzwanie!
W jakże kontrastującej do koloru
dzieci barwie, przedstawił mi się jako kompozytor, poeta, śpiewak – gitarzysta..
Kim jest? Powiedział, że kiedyś przyniesie gitarę i zaśpiewa. Wszedł kiedy było
już ciemno i widział jak podświetlona stoi wewnątrz pracowni harfa.
Grudzień sprzyja pracowni pod
względem właśnie tego oświetlenia. Gdy
szybko zachodzi słońce, wyraźniejsze się staje to co w środku, nawet bardziej
spektakularne niż za dnia. Harfa mieni
się złocistymi refleksami od eleganckich kotar, powieszonych za nią.
Tak więc mam i swoją „świąteczną”
wystawę, choć jeszcze troszkę do świąt , a to tylko czas weryfikowany przez
marketing i wzrastające promocje.
Tydzień jest przychylny
powracającym z podróży gościom, wędrowcom, którzy kiedyś już tutaj wpadli, pomiędzy
Wrocławiem i Warszawą, Honolulu a Nowym Orleanem, zatrzymują się pochylając nad
mym progiem.. Czy to możliwe, że przeczytanie choćby jednej myśli: „odpocznij w
cieniu mych liści” .. już samo to daje poczucie bezpieczeństwa i innego świata?
Tak właśnie tu jest, gdy przygotowana
na piątkowy seans, zapalam świecę. Wiedząc co zaraz nas czeka, już myślę o tym
jak zostanie odebrany.. Ale nie mogłam wybrać inaczej. Nie uBoga.
Gdy każdy jest po trochu Nędzarzem
i Madame.. Każdy ma w sobie tę warstwę rozkołysu, nad pustym grobem, po salę
balową..
I pozostaje tylko to pytanie,
znów, o miłość, o barwy miłości, o to jak.. kochać
A może tak właśnie, jak mawiał św.
Brat Albert: „Boga i ludzi trzeba kochać tak, aby bolały mięśnie i kości…”
Popołudniami i wieczorem harfa naprawdę przyciąga ludzi!
Zatrzymują się, zaglądają do środka. Zaczynamy próby z flecistką do Suity
Celtyckiej (14.12.2024, godz. 20:00). Flet piękne brzmi we wnętrzu pracowni!!
Myślę, że pracownia powoli staje się takim głośnikiem na swojej ulicy. Kto przechodzi ten słyszy dźwięki.. Nawet jeśli nie żyją na tym świecie sami miłośnicy takiej muzyki, kontakt z melodią może dodać otuchy, radości, ciepła.. jak taki dzwoneczek przypominający, że oprócz kłopotów i zmagań codzienności, jest jeszcze sztuka i jej blask.
Sobotni wieczór zaskakuję niesamowitym prezentem. Ukazuje się wywiad z uBogą na portalu misyjne.pl 💗
Niedziela jest słodka, jak sernik, który piekę specjalnie na drama to czytanie... mmm pycha! Z dodatkiem kremu ciasteczkowego
biscoof , powoduje niesamowite wrażenia smakowe. Drzemiąca w nim korzenna nuta czyni
cuda, doprowadzając do zaniechania zemsty przez Cześnika Raptusiewicza i
Rejenta Milczka.
Nigdy czegoś takiego nie robiłem – komentuje z radosnym oczekiwaniem Mateusz, siadając ze swoim egzemplarzem. Siedzimy w swobodnym półkolu. Każdy wybiera rolę.
Zaczynamy czytać. Klasyk Fredro wywołuje w nas śmiech, wzruszenie, gniew,
melancholię, tęsknotę.. Cały wachlarz, nawet tych dawno nie odczuwanych emocji!
Ufam, że ten właśnie zastrzyk zdrowego
dystansu, spontaniczności i kreatywności zostanie z nami przez cały tydzień!
To pierwszy tydzień Adwentu…
Chodź na roraty! ( nawet jeśli wierzysz,
że tam nic się nie dzieje.. zrób sobie taki
„eksperyment” i sprawdź..)
Nigdy bowiem nie wiemy czy
przeżyliśmy już wszystko. Czy najciekawsze i najpiękniejsze dopiero przed nami
( cytat z filmu Nędzarz i Madame )
uBoga
Komentarze
Prześlij komentarz