3.11.2024

 Ten tydzień mogę nazwać tygodniem przełomwym i nie będzie to błędem, choćby z uwagi na zmianę miesiąca, nostalgiczną zadumę i wspaniałą pogodę.  

Gdy poezja jest dobra na wszystko, czasem może również uzależniać... Tak właśnie się uzależniamy.. My, pisarze, będący przecież od zawsze, jedynie zawziętymi amatorami w swojej dziedzinie...

Amatorami jesteśmy dlatego, że każdy z nas zaczyna sam. Nagle odczuwa, że musi coś napisać, wyrazić. Ta, całkiem zwykła potrzeba samookreślania, przecież, z każdego z żyjących na tym świecie ludzi czyni artystę! O tak! Kiedyś pisaliśmy listy, pocztówki i pamiętniki, dziś piszemy sms-y, notatki w telefonie i posty na mediach społecznościowych. Nazywamy swoje uczucia, emocje, to co nas otacza. Określamy swoje poglądy, zachwycamy się otaczającym nas światem. Potrzebujemy zapisywać, obserwować, dzielić się tymi obserwacjami z innymi.

 Ale zaraz, zaraz.. To w końcu, czy każdy jest pisarzem, czy pisarze są amatorami?

Gdy cały świat ma w sobie potencjał twórczy, a słowopisarstwo jest powszechnie znaną metodą komunikacyjną, o co chodzi z tymi całymi pisarzami? 

To zawód, umiejętność, potrzeba... nałóg.. którego nikt nas nie uczy! Owszem, na artystycznej drodze spotykamy lepszych od siebie, "mentorów", mamy swoich idoli i ulubionych kolegów "po fachu". Lecz, sztuka pisania, jest na tyle dziwną i nietuzinkową domeną, że nie ma stopnia, czy papieru, czy nawet dokumnetu na pisanie.  

Oczywiście, coraz bardziej, rozbudowuje się również oferta "kursów" pisarskich i literackich, pod, jakże zachęcającym tytułem "wydaj ze mną książkę!" , lub, coś co mi się jeszcze bardziej "podoba" - "jak pisać, by wydawać"... ale to wciąż nie czyni z nas pisarzy, ani też brak ukończonych kursów nie podważa naszego talentu.. 

Gdy pisanie staje się komercyną formą samoupubliczniania, łatwo jest zadać sobie to pytannie: Po co nam pisarz skoro każdy może być pisarzem? Albo, po co być pisarzem, jeśli, by nim być, lepiej najpierw być kimś innym, by potem móc o tym kim jesteś, napisać... Pisarz jest po części wszystkim. Wchodzi w role swoich bohaterów. Musi być więc, odpowiednio doświadczonym lekarzem, wybitnym filozofem, uhonorowanym matematykiem, flecistką, kwiaciarką, tancerką, czy politykiem. ..Dlatego, często, każda książka ma za sobą całą grupę specjalistów, którym trzeba podziękować za pomoc i ukształtowanie natchnionej weny we właściwych, zgodnych z rzeczywistością torach. 

Lecz to tylko mowa o powieściach osadzonych w określonym czasie i histori.. A jeśli chcemy pisać fantastyczne powieści? Jeśli chcemy tworzyć własne prawa, zasady, języki i reguły !? Nic dziwnego, że ...

Stukają drzwi od pracowni.. a ja się rozpisałam..Podnoszę wzrok na mojego gościa. 

- Czy tutaj jest cukiernia? - młody chłopak, staje w progu. Chyba wstąpił tutaj po drodze do szkoły. 

- Są świeże drożdżówki i babeczki orzechowe.. - odpowiadam i uśmiecham się zachęcająco. 

Chłopak jest troszkę onieśmielony ale podchodzi bliżej i przygląda się wypiekom. 

- A ile kosztują..? 

- Tyle ile masz, ile chcesz dać... - teraz ja jestem bezradna ( pewnie to całkiem nie profesjonalne, ale wciąż jeszcze nie przywykłam do stawiania jasno określonych cen...) 

- To poproszę babeczkę

Uśmiecham się do niego.  Rozgląda się po pracowni. 

- Jakie dziwne miejsce... Jakie to ciche miejsce - powtarza, kiedy pakuję mu babeczkę. 

- Troszkę tak .. Możesz przyjść tutaj poczytać.., popisać.. co chcesz . - podaję zawiniątko. Chłopak płaci i nie przestając się rozglądać, wychodzi. 

- Do zobaczenia! - wołam jeszcze za nim. 

Zaczyna się poniedziałek. Drożdżówki rozchodzą się w kilka chwil. Tuż za chłopcem wchodzi jeszcze kilka osób. Nikt nie zbija proponowanej ceny. Goście są zadowoleni i ja też. 

Kolejne dni upływają spokojnie. Muszę dużo ćwiczyć ze względu na zbliżające się projekty, które  ograniczą troszkę pracę w pracowni w listopadzie, ale radują mój budżet i istnienie tego miejsca :) .. Cieszę się spokojem, słucham muzyki i planuję kolejne wydarzenia. 

Zajęcia harfy przynoszą nowe pomysły i dziewczynki uczą sie grać w duecie równocześnie, każda na swojej harfie. ( mają potencjał, choć zgrać się jest bardzo trudno !) 

W środę chłopcy przynoszą mi cukierki. 

- To dla Pani - Walentino wrzuca do miseczki całą garść. Podaje mi trzy.

- Dziękuję!  - to kolejny przełom! Nie przyszli po cukierki, tylko sami mi je przynieśli ;) Walenino długo nie czeka. Po chwili wkłada rękę do miseczki i zabiera sobie jednego. Uśmiecham się do niego. 

W czwartek już zamykam, z uwagi na zbliżające się święto Wszystkich Świętych. Jestem wykończona pierwszym miesiącem pracy. Ogromna radość  i podekscytowanie mieszają się z lękiem i obawą.. jak to dalej będzie? Czy się powiedzie? Przed chwilą wraz z dziewczynkami, które uczę grać, urządziłyśmy sobie małą potańcówkę.. Chłopcy jeszcze przybiegają z wymalowanymi na twarzy małymi potworkami. Śmieją się, tańcza, skaczą. Myślę o dzieciach.. Porzebuje ich ufności i pozytywnej energiii.  Oni wszyscy ( chłopcy, dziewczynki) Jak szybko się zadomowili w pracowni! Kto wie...? 

Chciałabym... ale boję się zapytać...

Czy przez ten miesiąc, pracownia zadomowiła się w nich ? Czy, w kimkolwiek kto wszedł do jej środka? Czy zadomowiła się na placu Powstańców Wielkolskich 8 w Swarzędzu? 

Pisarze są amatorami.. 

Przypominam sobie i jeszcze to... o nałogu. 

Posanie jest jak nałóg.. Kiedy zaczniesz, zaczyna Ci się podobać. Określanie, nazywanie, wymyślanie.. Ucieczka we własną rzeczywistość, w której łatwiej jest żyć, kochać, zmagać się z trudnościami ...

Gdy piszemy jesteśmy silni, jak wieszcze narodów, ukryte słowiki w koronach drzew... Potrafimy głośno śpiewać swoje poematy i melodie.. Lecz.. Gdy otwieramy oczy, zamykamy książkę...Musimy iść tak jak inni.. Z tą tylko różnicą, że wciaż trzymamy w dłoniach, chcemy trzymać w dłoniach miękkość tej okładki, czuć zapach pożółkłych stron. 

Jestesmy nałogowcami, wpadającymi w zachwyt! Potrzebujemy poezji, by zrozumiec.. Chcemy więcej, bo poezja powoduje, że blask jest jeszcze bardziej świetlisty, albo może przypominać... cokolwiek...  Choćby kożuch w spienionej mlekiem filiżance kawy.. Dzięki poezji to samo co widzę, może być i nie być.. 

Słowo ma wielką moc..

Dlatego boję się mówić, kiedy uświadamiam sobie jak wielka jest cisza pomiędzy brzmieniem.i poezja, która rodzi się  z oddalenia w bliskość.. Przenikanie czasoprzestrzeni na koniuszkach naszych warg, gdy smakując świt już kosztujemy nocy, Tego, który Był, Będzie i Jest. 

- Zło jest dobre ... -  te dziwne słowa uderzają mnie dziwną niemożliwością... Ktoś mi to mówi i nie rozumiem o co mu chodzi.. Chcę wpaść w jego zamyślenia, przedziwnie zaskoczona. Lecz, przed chwilą sama pisałam, że wszystko.. To jest, świat, myśli, geniuszu i przerażenia.. Świat pisarzy jest światem nieskończonym..  Gdy każdy z nas ma swoje... dobre zło i złe dobro... 

Pomimo wielu nowych  nadinterpretacji, pozostanę przy zdaniu, że jest jedna prawda, piękno,  brzydota i zło. Prawda określa imiona..Nadaje blask. Podczas, gdy wielu lubuje się w kulcie ciemności, ja chcę pielęgnować światło. To, które, owszem czasem tli się w mroku...pod korcem. 

Odrzucam korce, które ukrywają płomień -  niech zapłonie  - gdy cmentarze są dla żywych, zmarłym potrzebny jest tylko ich żar. 



uBoga

Komentarze